O nas

Leszczyński Maraton Rowerowy

4 czerwca 2016

Kontakt

Rowerowy Puchar Niepodległości

11 listopada 2016

LZS Święciechowa

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Na początku lat 50 tych powołano do życia klub LZS Święciechowa w skład, którego wchodziła sekcja lekkoatletyczna i kolarska. „Jednym z inicjatorów i selekcjonerów był nauczyciel, wspaniały Zygmunt Wyrodek, który wybrał nas z młodzieży uczącej się w Szkole Powszechnej i przydzielił do odpowiedniej sekcji.

 

 

Taki był początek sportu i kolarstwa w Święciechowie.”- wspomina Mieczysław Fabiański (ur. 1933 r.). Do grupy cyklistów należeli: Mieczysław Fabiański, Kazimierz Tyrała, Tadeusz Hof, Kazimierz Makałowski i Stanisław Bauta. „Kolarstwo w Polsce było coraz modniejsze, a my nie mieliśmy zbyt wielu zajęć po szkole.” – opowiada Pan Mieczysław. „ Swojej pasji oddawaliśmy się bez reszty. Wspólne treningi mocno zacieśniły naszą przyjaźń, a przede wszystkim sprawiły, że byliśmy coraz mocniejsi. Ścigaliśmy się w Górze, Kościanie, Śmiglu i Wschowie. Po kilku wygranych wyścigach dostaliśmy propozycję z Gwardii Leszno. Za wstąpienie obiecywano nam rowery. Jako pierwszy przeszedłem do Gwardii i dostałem rower po Januszu Bettingu. To był włoski Benetto. Za sobą pociągnąłem kolegów: Kazia Tyrałę, Tadka Hofa i Staszka Bautę. W tym czasie w Gwardii ścigali się między innymi Mistrz Polski Janusz Betting, Marian Czabajski, Edmund Bartkowiak, Zbigniew Motylewicz, Stanisław Streubel. Kierownikiem sekcji był Stanisław Przybylski, a funkcję trenera sprawował najlepszy zawodnik Janusz Betting, który uczył nas jak zwyciężać w zawodach. Po kilku wyścigach w Wielkopolsce wytypowano Janusza Bettinga i mnie na zgrupowanie do Jeleniej Góry. Najlepsi mieli reprezentować Polskę w Wyścigu Pokoju. W tym okresie przejęła nas Gwardia Poznań. W trzech wyścigach kontrolnych na 125 zawodników Janusz Betting był 21, a ja 26” dumnie wspomina Pan Mieczysław. „Dla mnie nowicjusza był to wspaniały sukces. Działacze Gwardii Poznań byli z nas zadowoleni ale kierownik Przybylski miał żal, że nie reprezentowaliśmy Gwardii Leszno. Dojazdy do Poznania były wtedy prawdziwą wyprawą. Zrezygnowaliśmy z jazdy w Poznaniu, a obraza kierownika Przybylskiego spowodowała, że musiałem zakończyć karierę kolarską” kończy smutno Mieczysław Fabiański. Choć minęło sporo lat Pan Mietek chętnie wraca do czasów kiedy był czynnym zawodnikiem i razem ze swym przyjacielem ze święciechowskiego klubu Kazimierzem Tyrałą śledzi wyniki wyścigów kolarskich.

 

 

Start do amatorskiego wyścigu w Święciechowie w 1952 r. Zdjęcie zostało odnalezione w rodzinnym albumie pani Renaty Głód.

 

CZYTAJ TAKŻE:
Początki kolarstwa w Lesznie

Epidemia cyklozy w Lesznie

 
 

 

 
 

Odwiedź nas na: